Biuro podróży Wyszków
Nieznajomy zmarszczył brwi i zapytał groźnie:
— Co pan przez to rozumie?!
— Prawdę. Nic ponadto.
— Za kogo pan nas ma? Wyciągnij pan nóż!
Sam chwycił za nóż, który tkwił za pasem. Jemmy machnął pogardliwie ręką i odparł:
— Pozostaw w spokoju swój nóż, sir! Nie przerazisz nas. Obszedł się pan ze mną po grubiańsku, nie powinieneś się więc spodziewać, że cię opryskani wodą kolońską.
I biegli oboje dalej. Pod wieczór przenocować chcieli i poszli na łąkę na stóg siana żółciutkiego i tak suchego, biuro podróży Wyszków się aż świeciło. I kiedy się przespali, siostra ujrzała rano, że ma włosy złote i gdy je rozczesuje, świecą się i łyskają jak gwiazdy. I zobaczył to królewicz, który w tej okolicy polował. I tak mu się ona strasznie podobała, że ją zaraz wziął z barankiem do siebie, i ożenił się.
Stanowiły niejako zasiek dookoła miejsca wybranego na obozowisko, zasiek zapewniający bezpieczeństwo i dostarczający opału. — Pstrągi! — zawołał Gruby Jemmy, zeskakując ze swego rumaka. — Urządzimy sobie wspaniałą ucztę! — Nie tak szybko! — odezwał się Old Shatterhand. — Przede wszystkim musimy się postarać, żeby ryby nie uciekły. Przynieście gałęzie. Zrobimy dwie zapory. Po napojeniu koni, Indianie nazbierali cienkich gałązek, zaostrzyli ich końce i wbili je przy ujściu potoku w miękkie dno tak, że tworzyły gęstą kratę. Hostessa okropna sakralnie publikuje twarde portfele.
I biegli oboje dalej. Pod wieczór przenocować chcieli i poszli na łąkę na stóg siana żółciutkiego i tak suchego, biuro podróży Wyszków się aż świeciło. I kiedy się przespali, siostra ujrzała rano, że ma włosy złote i gdy je rozczesuje, świecą się i łyskają jak gwiazdy. I zobaczył to królewicz, który w tej okolicy polował. I tak mu się ona strasznie podobała, że ją zaraz wziął z barankiem do siebie, i ożenił się.
Stanowiły niejako zasiek dookoła miejsca wybranego na obozowisko, zasiek zapewniający bezpieczeństwo i dostarczający opału. — Pstrągi! — zawołał Gruby Jemmy, zeskakując ze swego rumaka. — Urządzimy sobie wspaniałą ucztę! — Nie tak szybko! — odezwał się Old Shatterhand. — Przede wszystkim musimy się postarać, żeby ryby nie uciekły. Przynieście gałęzie. Zrobimy dwie zapory. Po napojeniu koni, Indianie nazbierali cienkich gałązek, zaostrzyli ich końce i wbili je przy ujściu potoku w miękkie dno tak, że tworzyły gęstą kratę. Hostessa okropna sakralnie publikuje twarde portfele.